2016 m. lapkričio 2 d., trečiadienis

Złota jesień - październik

 


















 







Październik zazwyczaj jest u nas bogaty w święta, wydarzenia, plany i ich realizację. Ten rok - nie jest wyjątkiem. Nareszcie trafiłam na kursy szycia waldorfskich lalek i niezmiernie z tego cieszę się! Akurat dziś wieczorem będziemy miały drugie zajęcie. Ogółem jest ich 5. Właśnie dlatego dzierganie, haft i wszystko inne odłożone, a na biurku i innych płaskich powierzchniach - lalki, lalki i lalki :) Jakimś cudem skończyłam kilka rzeczy, ale kiedy przyjdzie kolej na lepsze zdjęcia - nie wiadomo.

Bardzo czekam naszą przeprowadzkę, ale ciągle się odkłada - to na dwa tygodnie, to na miesiąc. I nawet nie wiem, kiedy już będę mogła pakować rzeczy.

Tej jesieni znalazłam więcej sezonowych bajek i często opowiadam dzieciom. O jeżykach, pajączkach, warzywach, kolorowych liściach. Miło. Na wolne mamy teatrzyk - gramy jakąś krótką bajeczkę. Od razu kilka razy ja, potem Jakub nieskończoną ilość razy. Wesoło :)

2016 m. spalio 10 d., pirmadienis

Nasz wrzesień

 

















 

 
 





Z nastąpieniem jesieni znowu odpadła chęć do cotygodniowego pisania. Wrzesień u nas był dosyć suchy i ciepły, więc wciąż wiele czasu spędzaliśmy na zewnątrz. Działka też nie została bez uwagi - cieplarka już pusta, tylko truskawki nie przyszykowane do zimy i w następnym tygodniu posadzę czosnek. Niektórzy na zimę sadzą cebulę, może też spróbuję, zobaczymy jak wyrobię się z czasem.
Jeszcze latem otrzymaliśmy miejsce w przedszkolu dla Kubusia i żeby go nie stracić, dwa dni po parę godzin zaliczyliśmy. Jakub zachwycony! Ja - odwrotnie. Nie będę detalizować, boję się być nieobiektywna ))) Ale na razie postanowiliśmy być w domu. Każdy dzień coś robimy. Wiersze i bajki o jesieni, lepienie z plasteliny, gwasz, akwarele, kredki, liście, kasztany, żołędzie... Jeszcze latem myślałam ułożyć jakiś plan, wymyślić i zaplanować tematy, ale nie czuję się z tym dobrze, więc istniejemy na takim luzie :)
Kilka nowych udanych dań, inne już sprawdzone. Jak zwykle :)
Okazało się, że tych wrześniowych zdjęć jest nie mało. Ale lubię, kiedy wszystkiego dużo, wszystko różne i takie kochane, domowe i swoje.
Ciągle próbuję robić lalki i zabawki, wiele od razu prezentuję, a inne składam do pudełka. Na początku zimy zrobię może jakiś mini-targ. Zobaczymy :)
Zaczęłam wyszywać kluczyki. Na już zaczęte nie mam ochoty.
Skończyłam dziergać sweter mężowi i czapki chłopakom. I szal w dwóch kolorach. Planów, jak zwykle, więcej niż czasów. Ale to nie szkodzi.
Trzymajcie się ciepło!